Jak rozmawiać ze sobą życzliwie (i przestać się krytykować)
Są takie momenty w ciągu dnia, kiedy człowiek nie zauważa, jak bardzo sam siebie prowadzi na smyczy. Czasem to jest ciche „wiesz, że znowu zawiodłeś”, czasem „przecież mogłeś to zrobić lepiej”. Niby nic wielkiego, kilka zdań w głowie, a potem nagle robi się ciężko, wolniej się oddycha i kurczy się energia. I dopiero po chwili widać, że to nie sytuacja była najtrudniejsza, tylko sposób, w jaki potraktowało się siebie. Życzliwość wobec siebie nie polega na wymazaniu odpowi
Balsam dla duszy: praktyka wdzięczności rano i wieczorem
Są takie dni, kiedy wdzięczność przychodzi sama, jakby ktoś uchylił okno i wpuścił do środka świeższe powietrze. A są dni, kiedy trudno o ten „dobry nastrój”, bo głowa pracuje na wysokich obrotach, a ciało nosi napięcie z poprzednich godzin. Wtedy wdzięczność nie musi być słodka ani efektowna. Może być cicha. Może być praktyką. I, co najważniejsze, może wracać. Rano i wieczorem. W dwóch momentach, które mają w sobie coś stałego. Dla mnie wdzięczność jest jak balsam dla d
Są takie dni, kiedy człowiek nie jest zmęczony ciałem, tylko „przeciążony” w środku. Jakby ktoś narzucił na duszę dodatkową warstwę kurzu, której nie widać, ale czuć. Ruch jest, praca jest, obowiązki też, a jednak brakuje tego cichego tchnienia ulgi. Wtedy duchowy detoks nie brzmi jak modny slogan, tylko jak zwykła higiena. Nie chodzi o odcięcie się od życia. Chodzi o odciążenie tego, co przeszkadza ci słyszeć siebie. Dla jednych źródłem dyskomfortu jest chaos informacyj
Są takie momenty, kiedy człowiek nie potrzebuje wielkiego planu ani rady na wszystko. Potrzebuje oddechu, który wraca do ciała. Pół minuty na zauważenie, że napięcie już tu jest. Kolejne minuty, żeby emocja nie przetoczyła się jak fala przez cały dzień, tylko dała się oswoić. Dla wielu osób uważność brzmi jak projekt na godziny, coś „dla tych spokojnych”. A potem przychodzi dzień, w którym serce wali szybciej, niż powinno, a myśli skaczą. I wtedy nagle okazuje się, że czas
Balsam dla duszy: wdzięczność, która naprawdę działa
Wdzięczność potrafi brzmieć jak hasło, które łatwo wymówić, a trudno wprowadzić w życie. W teorii wygląda pięknie, w praktyce bywa niezręczna. Kiedy człowiek jest zmęczony, zmartwiony, albo w środku czegoś naprawdę trudnego, słowo „bądź wdzięczny” potrafi zabrzmieć jak spychacz. Jakby ktoś kazał ci szybciej przejść przez ból, bo „w sumie tyle dobrego”. A jednak wdzięczność ma drugie dno. Nie chodzi o udawanie, że nic nie boli. Chodzi o nauczenie się widzenia tego, co w d
Balsam dla duszy: do czego służy pisanie w dzienniku
Pisanie w dzienniku często kojarzy się z czymś intymnym i trochę „na własne potrzeby”. I w gruncie rzeczy tak jest. Ale to nie znaczy, że jest to forma naiwnego rozładowywania emocji. Dobrze prowadzony dziennik działa jak cichy warsztat: porządkuje myśli, łagodzi napięcie, pomaga zobaczyć własne schematy i uczy rozmawiać ze sobą tak, żeby nie brzmieć jak sędzia. Nie obiecuję, że po kilku wpisach świat zrobi się lżejszy sam z siebie. Jednak znam ten moment, kiedy człowiek
Praktyka obecności: tu i teraz dla zabieganej duszy
Są dni, kiedy ciało jest w kuchni, a głowa dawno zdążyła uciec w jutro. Przeskakuje między wiadomościami, terminami, rachunkami, planami, do tego wszystkiego dokładam jeszcze wyrzuty sumienia za to, że „nie potrafię się skupić”. I nawet jeśli siedzę chwilę spokojnie, to spokój trwa krótko, bo zaraz przypominam sobie coś, co „powinno było być zrobione wcześniej”. Zabiegana dusza nie jest kapryśna. Ona po prostu działa w trybie alarmowym, ciągle wypatruje kolejnego zagrożenia